Na tak postawione pytanie każdy, kto choć trochę interesuje się prawem autorskim, bez namysłu odpowie, że nie. Wszak ustawa wśród autorskich praw osobistych wymienia prawo do anonimowego udostępnienia stworzonego przez siebie utworu. Okazuje się jednak, iż niekiedy sprawa nie jest aż tak oczywista, o czym przypomniał niedawno w nieprawomocnym orzeczeniu Sąd Okręgowy w Kaliszu.

Sprawa dotyczyła wykorzystania zdjęcia, za którego twórcę podawała się znana fotograf, a które zostało bez jej zgody wykorzystane. Sąd odmówił jednak rozstrzygnięcia na korzyść powódki wskazując między innymi, iż nie udowodniła ona swojego autorstwa spornego utworu.

Przypomnijmy, iż prawo autorskie, obejmujące wyłączne korzystanie z utworu i czerpanie z tego tytułu korzyści, przysługuje twórcy, bez konieczności dopełnienia jakichkolwiek formalności. Oznacza to, iż autor nie musi podejmować żadnych czynności, by móc skutecznie dochodzić swoich praw, zarówno osobistych, jak i majątkowych. Co prawda ustawodawca sformułował domniemanie, iż twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu, jednak równocześnie przyznał twórcy prawo do udostępnienia utworu w sposób anonimowy. Brak oznaczenia utworu swoim imieniem i nazwiskiem lub pseudonimem nie oznacza, iż twórca „zrzeka się” w jakikolwiek sposób swoich praw autorskich. Wręcz przeciwnie. Egzekwuje je w takiej właśnie formie.

Dlaczego zatem wspomniany na wstępie wyrok sądu zmusza do refleksji? Ponieważ stwierdzono w nim, iż roszczenie twórcy jest niezasadne ze względu na fakt, iż utwór został udostępniony anonimowo na stronie internetowej powódki, co jednak nie oznacza, że udowodnione zostało jego autorstwo. W uzasadnieniu rozstrzygnięcia wskazano, iż na powódce, będącej profesjonalnym fotografem o dużym dorobku artystycznym, spoczywa obowiązek dbałości o własne interesy poprzez zabezpieczenie swoich utworów w ten sposób, aby jej autorstwo i przysługujące jej z tego tytułu prawa nie budziły jakichkolwiek wątpliwości.

Abstrahując od konkretnego stanu faktycznego wspomnianej sprawy, który częściowo uzasadnia powyższe rozstrzygnięcie, z tak sformułowaną tezą sądu nie można się zgodzić. Mogłoby to prowadzić do sytuacji, w której twórca, decydując się na skorzystanie z przysługującego mu autorskiego prawa osobistego do udostępnienia utworu anonimowo niejako automatycznie pozbawiał się jakiejkolwiek ochrony. Wykładnia taka jest niedopuszczalna. Na szczęście istotą problemu nie jest oznaczenie autorstwa w widoczny sposób, ale przede wszystkim możliwość dowiedzenia autorstwa. To twórcy bowiem przysługuje prawo do wystąpienia z roszczeniami, o których mowa w ustawie. Przypomnijmy, iż ciężar dowodu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. Jeżeli zatem twórca twierdzi, że przysługują mu autorskie prawa osobiste i majątkowe, powinien w pierwszej kolejności móc udowodnić, iż sporny utwór stanowi właśnie jego przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Dopiero wtedy, gdy nie jest to możliwe, może poddać pod rozwagę konieczność oznaczenia utworu w sposób jednoznacznie wskazujący na swoje autorstwo.