board-game-953450_1280

Wystarczy pomysł i trochę samozaparcia w jego realizacji. Ale czy aby na pewno? Przysłowiowe schody mogą pojawić się na każdym etapie pracy nad grą. Omawialiśmy już możliwość powielania mechaniki gry oraz zasad kierujących współautorstwem (Jak prawo chroni twórców gier planszowych). Dziś przyjrzymy się trochę pomysłowi na grę i jej testowaniu oraz oprawie graficznej.

Zacznijmy od pomysłu. Ochrona utworu przyznana została twórcy na mocy samej ustawy i przysługuje niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności. Dominuje tu zatem całkiem odmienna zasada, niż znana powszechnie z ochrony patentowej, gdzie objęcie ochroną możliwe jest dopiero w wyniku zgłoszenia i rejestracji. Sam pomysł na grę nie jest jednak wystarczający. Nie są bowiem objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne. Aby mówić o ochronie pomysłu w kontekście utworu autorskiego, musi najpierw dojść do jego ustalenia. Termin ten oznacza takie przedstawienie utworu, by mogła się z nim zapoznać co najmniej jedna osoba poza samym twórcą. Ustalenie nie musi mieć trwałej formy, czym różni się od utrwalenia, czyli przeniesienia idei twórczej na nośnik materialny. Przykładem ustalenia jest obrazowe opisanie w dyskusji swojego twórczego pomysłu innej osobie. Utrwaleniem będzie natomiast nakreślenie go na serwetce w restauracji lub w treści maila. Pamiętajmy, że utwór niedokończony również podlega ochronie. Nie musi to być zatem gotowa do sprzedaży gra, a jedynie twórczy przejaw działalności, kwalifikujący się jako utwór. Warto zatem podzielić się nakreślonym pomysłem z zaufanymi osobami, mogącymi w razie jakichkolwiek wątpliwości potwierdzić kiedy doszło do ustalenia utworu, by zapewnić sobie ochronę prawnoautorską.

A co z testowaniem? Każdy twórca gry doskonale wie, iż finalną jej wersję od wersji pierwotnej dzielą dziesiątki, a nawet setki godzin, w których należało katować rodzinę i przyjaciół testowymi rozgrywkami, badając na „żywym organizmie” działanie mechaniki, atrakcyjność opisanej fabuły, jednostek i zadań. Każdy testujący będzie również zgłaszał swoje uwagi. W większości przypadków zastrzeżenia takie pozwolą nam dopracować naszą grę. Może się jednak zdarzyć, iż jeden z beta-testerów poczuje się współtwórcą naszej gry, licząc w myślach potencjalne zyski. Czy aby na pewno taki status mu przysługuje?

Ustawa wskazuje, iż współtwórcom przysługuje prawo autorskie wspólnie. Domniemywa się również, że wielkości udziałów są równe, chociaż każdy ze współtwórców może żądać określenia wielkości udziałów przez sąd, na podstawie wkładów pracy twórczej. Aby zatem mówić o współautorstwie musimy wskazać nakład pracy twórczej testera gry, czyli pracy, w wyniku czego powstał utwór, bądź jego część. W rzeczywistości bardzo rzadko będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której osoba biorąca udział w rozgrywkach testowych będzie w stanie wykazać swój nakład pracy twórczej. Nie można zgodzić się bowiem z twierdzeniem, iż zdanie „ta jednostka jest za mocna, musisz ją osłabić” ma cechy utworu. Co innego gdyby osoba taka faktycznie przeprojektowała grafikę kart, planszy czy stworzyła własny opis fabuły, który zostałby przez nas zaadaptowany do finalnej wersji gry.

Na koniec przyjrzyjmy się oprawie graficznej. Załóżmy, że nie dysponując dostatecznym talentem plastycznym, prosimy znajomego o przygotowanie grafik do naszej gry w oparciu o opis fabuły czy charakterystyczne jej cechy. Osobie takiej prawdopodobnie (o ile grafiki będą stanowiły utwór bądź utwory) przysługiwał już będzie status współtwórcy. Oznacza to, że w stopniu równym z nami będą mogły czerpać ewentualne korzyści z gry. Wszak domniemywa się, iż wielkości udziałów są równe. Każdy ze współtwórców może wykonywać prawo autorskie do swojej części utworu mającej samodzielne znaczenie, bez uszczerbku dla praw pozostałych współtwórców. Do wykonywania prawa autorskiego do całości utworu potrzebna jest natomiast zgoda wszystkich współtwórców.

Oczywiście powyższe kwestie najlepiej uregulować w umowie, ale jak ją zawrzeć i o czym pamiętać, opowiemy w kolejnej publikacji.