Zadośćuczynienie jest świadczeniem, którego celem jest zrekompensowanie poszkodowanemu doznanego bólu, cierpienia i krzywdy, powstałych w wyniku wypadku. Wysokości zadośćuczynienia nie można więc określić posługując się wzorem matematycznym czy jakimś innym miernikiem, gdyż jest to świadczenie zależne od okoliczności i następstw konkretnego przypadku, a jego wysokość jest uznaniowa. W orzecznictwie oczywiście zostały ukształtowane pewne kryteria, którymi należy się kierować określając wysokość zadośćuczynienia, jednakże z uwagi, iż często odnoszą się one do subiektywnych odczuć poszkodowanego (np. przyjmuje się, że na wysokość zadośćuczynienia ma wpływ intensywność i czas trwania doznanych cierpień), różnorako owe kryteria można interpretować i się nimi posługiwać. W konsekwencji prowadzi to do nadużyć ze strony podmiotów zobowiązanych do wypłaty zadośćuczynienia i nieuprawnionego obniżenia należnego świadczenia.

W toku postępowania likwidacyjnego zakłady ubezpieczeń wypłacają poszkodowanym świadczenia w postaci zadośćuczynienia, jednakże z reguły są to świadczenia mocno zaniżone i nieadekwatne do okoliczności danej sprawy. Tym samym więc wypłacone pieniądze nie spełniają swojej ustawowej funkcji. Niestety, bardzo często poszkodowani, którym został wypłacony jedynie niewielki procent kwoty, która faktycznie powinna zostać przekazana, nie decydują się na skierowanie takiego postępowania na drogę sądową i walkę o wyższe świadczenie, obawiając się procesu ze względu na związane z nim ryzyko przegranej lub też będąc przeświadczonym, że nie da się wygrać z dużą firmą ubezpieczeniową. Takie stereotypowe myślenie opiera się jednak na błędnych założeniach. W praktyce sądowej od pewnego czasu zaobserwować można tendencję do podwyższania świadczeń, wypłacanych przez ubezpieczycieli w toku postępowania likwidacyjnego. Potwierdzeniem powyższego jest wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku – I Wydział Cywilny z dnia 13 listopada 2015 r., sygn. akt: I ACa 592/15, w którym to Sąd zasądził na rzecz poszkodowanej zadośćuczynienie w wysokości 90 000 złotych, podczas gdy w toku postępowania likwidacyjnego ubezpieczyciel przekazał poszkodowanej jedynie świadczenie w wysokości 18 000 złotych. We wskazanym przypadku nastąpiło więc podwyższenie świadczenia aż o 72 000 złotych. Z kolei w wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach – I Wydział Cywilny z dnia 9 grudnia 2015 r., sygn. akt: I ACa 724/15, na rzecz poszkodowanego zasądzone zostało zadośćuczynienie w wysokości 100 000 złotych, choć na etapie przedsądowym ubezpieczyciel wypłacił poszkodowanemu kwotę 30 000 złotych. Po raz kolejny zatem Sąd podwyższył przyznane świadczenie, tym razem o 70 000 zł. W jeszcze innym postępowaniu, w którym poszkodowany doznał w wyniku wypadku łącznie 87% trwałego uszczerbku na zdrowiu, Sąd uznał za zasadne przyznanie zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w wysokości 217 500 złotych, na którą składa się kwota 76 500 złotych wypłacona przez ubezpieczyciela w toku postępowania likwidacyjnego oraz dodatkowe zadośćuczynienie zasądzone przez Sąd w wysokości 141 000 złotych.

Przedstawione powyżej orzeczenia jasno pokazują, że świadczenia wypłacane w toku postępowania likwidacyjnego nie rekompensują krzywdy doznanej przez poszkodowanego, dlatego zasadne jest szukanie sprawiedliwości na drodze postępowania sądowego. Oczywiście zrozumiałe jest, że postępowanie takie nierozerwalnie związane jest z koniecznością narażenia się na pewien stres i konieczność przezwyciężenia stereotypowych wątpliwości, jednakże czynniki te nie powinny przesądzać o rezygnacji z dochodzenia należnego świadczenia, gdyż praktyka sądowa pokazuje, że opłaca się podjąć ryzyko.