Niedomykające się schowki bagażowe, wypchane do granic możliwości bagażami podręcznymi o wadze typowego bagażu rejestrowego, walizki i torby w przejściach pomiędzy fotelami, nienależycie oznaczone progi drzwi. Niestety, taki obraz wnętrza samolotu to już coraz częściej domena nie tylko tanich linii lotniczych i krótkich tras, ale również znanych przewoźników. Obrazu dopełnia nieświeże jedzenie i tak zwany czynnik ludzki, czyli działania i zaniechania personelu. W efekcie nie trudno o urazy ciała, zarówno te drobne, na które zazwyczaj po prostu nie zwracamy uwagi, jak i całkiem poważne, będące następstwem źle zabezpieczonego bagażu lub chociażby twardego lądowania.

Nie oszukujmy się, uderzenie twardą walizką, wypadającą ze schowka, może bez trudu uszkodzić głowę i kręgi szyjne dorosłej osobie, nie mówiąc już o dzieciach. W efekcie pierwsze dni urlopu spędzić możemy w najlepszym wypadku w kołnierzu ortopedycznym. Podobnie rzecz ma się z zachowaniem personelu, który – szczególnie w tanich liniach lotniczych – prowadzi stałą sprzedaż najrozmaitszych produktów, od posiłków i napojów począwszy, a na kosmetykach kończąc i nie zawsze ma czas na poświęcenie należytej uwagi bezpieczeństwu pasażerów.

Pomimo, iż wśród pasażerów rośnie świadomość posiadania praw w przewozie lotniczym, wciąż niewiele mówi się o drobnych urazach, poświęcając znacznie więcej uwagi odszkodowaniom za opóźnienia lotów. Tymczasem przepisy międzynarodowe regulują również kwestię odpowiedzialności przewoźnika za uszkodzenia ciała pasażera, zobowiązując linie lotnicze do wypłaty odszkodowania.

W myśl obowiązujących przepisów, przewoźnik ponosi odpowiedzialność za szkodę wynikłą nie tylko w razie śmierci pasażera, ale również za uszkodzenie ciała pod warunkiem, że wypadek ten miał miejsce na pokładzie samolotu lub podczas wsiadania lub wysiadania z niego. Wyjątkiem jest sytuacja, w której sam pasażer lub osoba trzecia przyczyniły się do powstania urazu, na przykład nie zamykając bagażu w schowku na czas startu lub lądowania, lecz trzymając go na kolanach. Natomiast gdy do urazu doszło w skutek zaniedbania personelu przewoźnika, na przykład poprzez najechanie wózkiem, upuszczenie bagażu, czy też przytrzaśnięcie klapą schowka bagażowego, linie lotnicze nie mogą uchylić się od odpowiedzialności.

Pamiętać trzeba jednak, iż każdy przypadek odniesienia urazu na pokładzie samolotu, a także w czasie wsiadania lub wysiadania, trzeba udokumentować. Przede wszystkim warto jest pozyskać kontakt do świadków zdarzenia oraz, w przypadku gdy do urazu doszło wskutek działania lub zaniechania personelu, dane osobowe osoby, która doprowadziła do powstania urazu. Ponadto należy jak najszybciej zgłosić się do lekarza i upewnić się, iż uraz nie zagraża naszemu życiu. Tym bardziej, że rozpoznanie takie stanowić będzie również dowód odniesienia urazu na pokładzie samolotu. Mając pewność, iż naszemu zdrowiu nic już nie zagraża, możemy wystąpić o odszkodowanie.

Przepisy międzynarodowe pozwalają nam ubiegać się o kwotę do 122 000 euro. Kwota ta jest miarkowana z uwzględnieniem stopnia uszkodzenia ciała, czyli jak poważny okazał się uraz oraz jakiego leczenia wymaga lub wymagał poszkodowany.