Wakacje dobiegły końca, a zatem pora wrócić do pracy. Na początek jednak, pozostając w klimacie wakacyjnych podróży, słów kilka o fotografowaniu budynków i o tym, jak to gdzieniegdzie wciąż dokunuje się ich swoistej personifikacji, próbując za pomocą rozmaitych figur pseudo-prawnych chronić ich „wizerunek”.

Zacznijmy od wysokiego „C”. Polskie prawo nie przewiduje możliwości objęcia ochroną „wizerunku” budynku. Nie ważne jakiego – czy to rozpoznawalnego i atrakcyjnego turystycznie obiektu architektonicznego, czy to prywatnego, walącego się domku. Przede wszystkim bowiem wizerunek przypisany jest wprost do osoby, gdyż zgodnie z ustawą o prawie autorskim rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Koniec i kropka. Budynek osobą, czy to fizyczną, czy to prawną, nie jest. Choćby nawet zaczął tańczyć, jak ten w Pradze. Zgodnie z postanowieniami kodeksu cywilnego stanowi on nieruchomość, pod warunkiem trwałego związania z gruntem. A zatem, bez względu na treść wszelakich łamańców językowo-prawnych, uskutecznianych w różnego rodzaju wezwaniach, nie może mieć wizerunku, który podlegał by ochronie prawnej.

Oczywiście, projekt architektoniczny, a co za tym idzie, również widoczna z zewnątrz bryła budynku, jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego i jako taki podlega ochronie. Ustawodawca przewidział tu jednak wyjątek od ogólnych zasad ochrony, w myśl których twórcy lub właścicielowi autorskich praw majątkowych przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. Chodzi naturalnie o dozwolony użytek chronionych utworów. Ustawa precyzuje, iż wolno rozpowszechniać utwory wystawione na stałe na ogólnie dostępnych drogach, ulicach, placach lub w ogrodach, jednakże nie do tego samego użytku. Tłumacząc „z polskiego na nasze”, jeżeli wykonanie zdjęcia nie wiązało się z koniecznością sforsowania wysokiego muru i drutu kolczastego, a było możliwe „z ulicy”, rozpowszechnianie takiej fotografii budynku mieści się w granicach dozwolonego użytku i wszelkie zakazy fotografowania, a także wezwania do zaprzestania rozpowszechniania, zapłaty wynagrodzeń, zadośćuczynień i odszkodowań są najzwyczajniej bezpodstawne.

Wyjątek stanowi sytuacja, gdy na podstawie tak zrobionego zdjęcia, postanowimy wybudować sobie bliźniaczy budynek, a autorskie prawa majątkowe twórcy utworu pierwotnego jeszcze nie wygasły. Będzie to bowiem wykorzystanie utworu do tego samego użytku, co pozostaje poza ustawową licencją na korzystanie w ramach dozwolonego użytku osobistego.

Na koniec warto wspomnieć także, iż niektóre znane budynki w Polsce zostały zarejestrowane jako znaki towarowe. Przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Pamiętać trzeba jednak, iż znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w sposób graficzny, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżnienia towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. W praktyce oznacza to, iż ochrona nie jest udzielona na coś, co często nazywane jest „wizerunkiem” budynku, ale na konkretny, zgłoszony znak graficzny, który – bądźmy szczerzy – w znakomitej większości przypadków symbolizuje dany budynek, a nie odzwierciedla go.

A zatem, aparaty w dłoń i udanych kadrów!