Idąc ulicą, natknąć można się na wiszące na wystawach sklepów koszulki, bluzy, gadżety, plakaty, szyldy, reklamy, czy też afisze, których cechą wspólną, zwłaszcza niewielkich sklepików odzieżowych lub zabawkowych, jest wykorzystanie motywów z będących akurat „na czasie” bajek dla dzieci. Zdecydowana większość z nich skutecznie przyciąga najmłodszych zakupowiczów i portfele ich rodziców, zwłaszcza że kuszą nie tylko kolorami, ale i niższymi cenami. Niestety, znaczna część z nich to efekty wyszukiwania przez najpopularniejszą przeglądarkę internetową, przeniesione odpowiednio na ubrania, plakaty, czy reklamy. Pomimo bowiem trwającej od lat edukacji społeczeństwa, wciąż powszechne jest przekonanie, iż to, co zostało opublikowane w internecie, przeznaczone zostało do powszechnego użytku. O ile jednak korzystanie z dobrodziejstw zasobów cyfrowych do użytku osobistego daje się obronić, o tyle takie samo korzystanie w prowadzonej działalności gospodarczej już nie.

Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu. W przypadku filmów animowanych będą one jednak najprawdopodobniej przysługiwały producentowi. Oznacza to, iż nie można tak po prostu wyszukać sobie kadru z filmu, a następnie wrzucić go na swój baner reklamowy, gdyż wyłączne prawo korzystania z niego należy najprawdopodobniej do producenta filmu. Dotyczy to zwykle również materiałów prasowych, których dozwolony sposób wykorzystania określa licencja. Chcąc zatem reklamować się twarzą bajkowej księżniczki, należy najpierw zwrócić się o udzielenie stosownej licencji do odpowiedniego podmiotu. Na szczęście w dobie internetu znalezienie odpowiedniego dysponenta autorskich praw majątkowych nie jest trudne, a część producentów ma nawet w Polsce swoje oddziały. Wystarczy zatem uzgodnić warunki licencji.

No dobrze, a gdyby tak wziąć obrazek z internetu i trochę go przerobić?

Opracowanie cudzego utworu, takie jak przeróbka, czy adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego, jednak rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego. Innymi słowy, gdyby nawet przerobić pobrany z sieci obraz, pozmieniać kolory, dobrać głowę postaci z jednego kadru, a tułów z innego – pomijając rozważania teoretyczne, czy powstały twór byłby w rzeczywistości utworem w rozumieniu prawa – wciąż korzystanie z niego wymagałoby zezwolenia twórcy lub podmiotu, któremu przysługują autorskie prawa majątkowe.

Czy warto podejmować ryzyko? Oceny należy dokonać indywidualnie. Zgodnie z obowiązującą ustawą, uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa zaniechania naruszania, usunięcia skutków naruszenia, naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych albo poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności stosownego wynagrodzenia oraz wydania uzyskanych korzyści.

Na koniec warto dodać, iż tak zwany wizerunek postaci rysunkowej chroni nie tylko prawo autorskie. Może się bowiem zdarzyć, iż będzie on również objęty ochroną na gruncie ustawy prawo własności przemysłowej jako znak towarowy, o ile właściwy podmiot wystąpił o objęcie taka ochroną.