Dochodzenie odszkodowania za uszkodzenie ciała w wyniku wypadku komunikacyjnego to niejednokrotnie droga przez mękę. Świadczenia i zasady ich wypłacania znacznie odbiegają bowiem od realiów leczenia w Polsce, a problem często można sprowadzić do rehabilitacji w prywatnych ośrodkach zdrowia. Żądanie naprawienia szkody, polegające na pokryciu kosztów leczenia lub rehabilitacji odbytych poza NFZ spotyka się bowiem zazwyczaj z odmową. Czy słusznie? Otóż nie.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Nie mamy tu zatem żadnego rozgraniczenia na leczenie prywatne i ze środków publicznych. Co więcej, na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Odpowiedzialność ubezpieczyciela nakreślona została zatem bardzo szeroko. Skąd zatem problemy w dochodzeniu świadczenia?

Zazwyczaj ubezpieczyciel nie daje wiary w konieczność leczenia w prywatnych placówkach medycznych wskazując, iż poniesione przez poszkodowanego koszty nie znajdują uzasadnienia ze względu na możliwość podjęcia leczenia „za darmo” w placówkach, które podpisały stosowne umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Stanowisku takiemu trzeba jednak odmówić słuszności, o czym wie każdy, kto próbował zapisać się na rehabilitację, wizytę u specjalisty lub zabieg. Trudno sobie przecież wyobrazić, by z rozpoczęciem leczenia urazu, do którego doszło w wyniku wypadku komunikacyjnego, czekać pół roku.

Koszty leczenia w prywatnych placówkach medycznych powinny zostać zatem zwrócone przez ubezpieczyciela, jeśli ich poniesienie było uzasadnione i celowe. Oznacza to, iż jeśli obiektywnie dla przywrócenia sprawności ruchowej konieczna jest rehabilitacja, a placówki publicznej służby zdrowia oferują jedynie odległe terminy jej rozpoczęcia, możemy skorzystać z prywatnej opieki zdrowotnej. Pamiętać trzeba jednak o właściwym udokumentowaniu poniesionych kosztów, na przykład poprzez gromadzenie rachunków i faktur. Pomoże to wykazać wysokość kwoty roszczenia, z jakim wystąpimy do ubezpieczyciela.

Przy ocenie zasadności i celowości ponoszonych kosztów należy mieć na uwadze zasadę, iż w wyniku świadczenia nie może dojść do wzbogacenia się poszkodowanego. Świadczenie wypłacone przez ubezpieczyciela ma bowiem za zadanie zrekompensować szkody, a nie doprowadzić do polepszenia się sytuacji materialnej poszkodowanego. Nie oznacza to jednak, iż zobowiązani jesteśmy do ograniczania kosztów leczenia za wszelką cenę. Jeżeli rekonwalescencja obejmuje oprócz leków i rehabilitacji na przykład konieczność szczególnego odżywiania, poniesione z tego tytułu koszty również podlegają zwrotowi przez ubezpieczyciela.

No dobrze, ale co w przypadku, gdy koszty powrotu do zdrowia przewyższają nasze możliwości finansowe? Ubezpieczyciel zobowiązany jest, jak to wskazane zostało powyżej, do wypłaty z góry sumy potrzebnej na koszty leczenia. Jeżeli kwota ta nie pokryje faktycznie poniesionych przez nas kosztów, możemy zażądać świadczenia uzupełniającego. Żaden przepis nie zobowiązuje nas bowiem do jednorazowego zgłoszenia roszczenia o wypłatę świadczenia w pełnej wysokości. Należy jednak uważnie czytać przesyłane przez ubezpieczyciela dokumenty. Ponieważ poświadczając otrzymanie świadczenia możemy przy okazji nieświadomie zrzec się roszczenia uzupełniającego.